czwartek, 25 lutego 2016

"Szkoła Tajemnic" - Rodział 1

Rozdział 1

  - Mamo, mamo, co się tam stało?- krzyczałam, ale nikt mi nie odpowiadał.
Może ktoś się włamał do domu i coś zrobił mamie, muszę coś zrobić- ale po chwili usłyszałam, jak ktoś mi odpowiada.
  - Wszystko dobrze młoda... mama tylko stłukła talerz- odpowiedział w końcu głos.
Kris przyjechał... szybko zbiegłam ze strychu, by przywitać brata.
  - Kris, jak tam na studiach?- zapytałam i przytuliłam się do niego. Był on wysokim blondynem, aktualnie z bródką. Sięgałam mu do ramienia. To mój ulubiony brat i nim pozostanie.
  - Niedługo będę miał obronę magisterki, a co tam u ciebie, młoda?- uśmiechnął się szeroko i mi położył rękę na głowę. Też się uśmiechnęłam, bo zawsze się cieszę gdy widzę go uśmiechniętego.
  -  Chyba już słyszałeś, że zmieniam szkołę... jutro idę do nowej szkoły w połowie drugiej klasy, ciekawe czy mnie zaakceptują.- Naprawdę się trochę tego boję, mam nadzieję, że znajdę przyjaciół, bo jeśli chodzi o naukę to i tak się tym nie muszę przejmować, nigdy się nie uczyłam i nie wiem czemu miałabym zacząć teraz...
   - Nie przejmuj się tym młoda, nie będzie źle, a jakby co to do mnie zadzwoń. Tak czy inaczej czasem zadzwoń to pogadamy, a teraz mnie puść, muszę wziąć rzeczy z samochodu- tylko ciekawe gdzie znowu podziałam tę komórkę, bo bez niej raczej nie zadzwonię i tak nigdy mi nie jest potrzebna, teraz pewnie też nie będzie, bo znowu zostanę bez przyjaciół, znajomych, bo nikt i tak nie będzie chciał mnie, nawet poznać. Muszę się wreszcie przestać tym zadręczać.
  - Poczekaj, pomogę Ci Kris'ie- krzyknęłam, gdy mój brat już szedł do samochodu stojącego przed domem. Szybko do niego podbiegłam i razem ponosiliśmy rzeczy do domu.Gdy skończyliśmy usłyszałam głosy dochodzące z podwórka, więc wyjrzałam przez okno, a tam zobaczyłam Olę, Michaela, Odża i Martine, ale ta pierwsza dwójka oczywiście się kłóciła.
  - Mamo, mogę wyjść na podwórko na półtorej godziny- zapytałam szybko przed wyjściem.
  - Tak, ale jak wrócisz to pomożesz mi z obiadem- odpowiedziała.
 Szybko wybiegłam z domu i pobiegłam do Oli i Michaela, bo musiałam (znowu) uspokajać sytuację między nimi.
  - Co się znowu stało?- zapytałam szybko
  - Znowu nazwał mnie czarownicą!- odpowiedziała wściekła Ola i spiorunowała wzrokiem Michaela, który miał minę jakby nie rozumiał o co jej chodzi, chociaż tak pewnie było.
  - Ola uspokój się, a ty Michael przestań ją tak nazywać i przeproś!- prawie krzyknęłam, bo miałam już dość takich sytuacji...
  - Ale za co mam przepraszać, co jest złego w nazwaniu kogoś czarownicą...- On na pewno nic nie zrozumiał
  - Może Oli się nie podoba, że tak ją nazywasz- może ukrywa że naprawdę jest czarownicą, chociaż w sumie, czarownice nie istnieją, więc to nie możliwe- Przeproś ją
  - No dobra... przepraszam, ale nadal nie wiem co w tym złego- odrzekł znudzonym głosem z głupim uśmieszkiem na twarzy.
  - No to co? Gramy w piłkę?- zapytał szybko Odżo, żeby zmienić temat. Niby najmłodszy z naszej piątki, a rozumie więcej niż ta kłócąca się dwójka razem wzięta.
  - A właściwie Martine, czemu nazywasz swojego brata Odżo?- spytałam gdy grałyśmy w siatkówkę.
  - Właściwie to nie wiem nazwałam go tak kiedyś, gdy byłam mała i się przyjęło. Wiesz... mam powiem sekret, ale zdradzę go tylko tobie i trochę później.- powiedziała i lekkim uśmiecham odbijając piłkę nad siatką- Powiem Ci go, gdy Odżo pójdzie do domu na obiad- dodała szeptem- czyli za jakieś 10 minut- uśmiechnęła się jeszcze szerzej.

6 komentarzy:

  1. Witam cieplutko ^^
    Rozdział króciutki, tak samo jak prolog, ale ja sama piszę rozdziały z podobną długością, więc chyba nie powinnam się czepiać ^^'
    Czcionka, którą aktualnie masz na blogu "nie akceptuje" niektórych polskich znaków ( ł, ę, ą, ż itp). Widać, że te literki są inne od reszty.
    No to zerknijmy w treść ^^
    "Wiesz... mam powiem sekret" - tutaj chyba powinno być "pewien" zamiast "powiem".
    Miło się czytać, bo raczej nie popełniasz błędów ortograficznych i interpunkcyjnych.
    Piszesz w czasie przeszłym, prawda? Czasowniki takie jak muszę, odpowiada, boję itp. należą do czasu teraźniejszego. Radziłabym zwrócić na to uwagę, bo moja była polonistka zawsze ganiła za to, że miesza się czasy. Panuje taka zasada, że powinno się stosować jeden czas w opowiadaniu od początku do końca.
    Z pewnością będę czytać, bo masz lekki i przyjemny styl. Mam nadzieję, że będziesz rozwijać się w pisaniu.
    Weny i powodzenia~ :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się, dopiero zaczynam i dzięki za pokazanie błędów, następnym razem zwrócę na nie uwagę :) chętnie też zobaczę twoje opowiadanie

      Usuń
    2. Spojrzałam tam gdzie zwróciłaś uwagę na mieszanie czasów, ale to jest zrobione specjalnie tylko niestety nie mogę znaleźć czcionki, przy której byłoby widać kursywę i byłoby czytelnie, bo w tych miejscach gdzie jest to pisane w innym czasie są przedstawiane, a wręcz cytowane myśli bohaterki, a nie znam chyba nikogo kto myślałby w czasie przeszłym. Przykro mi, ale nie mam jak tego zmienić, chyba, że będę pisać to w nawiasie, jeśli masz jakiś pomysł na to, chętnie go poznam.

      Usuń
    3. W zasadzie sama nie wiem. Narracja pierwszoosobowa jest trudna, dlatego całkowicie przeniosłam się na trzecioosobową ^^'
      Narracja pierwszoosobowa jest sama w sobie zbiorem myśli/spostrzeżeń bohaterki, więc raczej nie trzeba używać specjalnych kursyw czy cytować. Czytelnik powinien się domyślić, że to są myśli bohatera. Bohater opowiada swoją wersję historii i swoje przemyślenia na jej temat cały czas, więc jednak te cytaty/kursywy nie są potrzebne ^^"
      No tylko czas mi nie współgra, bo nauczono mnie, że używa się czasowników w jednym czasie od początku do końca. Ale mówisz, że to specjalny zabieg, to ok.

      Usuń
  2. Rozdział trochę króciutki, ale przyjemnie się czyta. Zresztą czego się czepiam. Sama czasem piszę krótkie rozdziały. Ja osobiście piszę w narracji pierwszoosobowej ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przyjemnie się czyta Twoje opowiadanie, takie niby o grupce zwykłych znajomych, dziewczynie, która nie chce iść do szkoły, bo boi się, że z nikim się nie zaprzyjaźni, niby banalnie łatwy temat, ale jak dla mnie zawsze interesujący. Jestem fanką takich opowieści, więc cieszę się, że podesłałaś mi linka do swojego bloga :) Lecę czytać kolejny rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń