Rozdział 2
Gdy Odżo poszedł na obiad, a Michael powiedział, że jest nudno bez niego i również pożegnał nas i poszedł do domu. Akurat chwilę później na balkonie pokazała się mama Oli wołając ją na obiad i dodając, że są schabowe... w końcu zostałam sam na sam z Mirtiną i byłam naprawdę ciekawa tajemnicy, którą chciała mi powierzyć mimo, że to mogły być jakieś głupoty, koniec końców jest jeszcze dzieckiem młodszym ode mnie o 5 lat, ale i tak byłam piekielnie ciekawa tego co miała zamiar mi powiedzieć.- A więc... ta tajemnica jest dość dziwna- zaczęła trochę się zacinając, pewnie jestem pierwszą osobą, której to mówi- możesz mi nawet nie uwierzyć, ale... ja i moja rodzina jesteśmy wilkołakami- powiedziała szeptem, a ja miałam ochotę wybuchnąć śmiechem, ale nie wyglądało to na żart, więc tego nie zrobiłam.
- Jak to wilkołakami?- zapytałam również szeptem.Trochę mnie zszokowało to co usłyszałam, czy to w ogóle możliwe, przecież wilkołaki, wampiry itd. są postaciami z bajek, baśni lub legend, a nie ze zwykłego życia- Przecież wilkołaki to mityczne, wręcz bajkowe stworzenia i w czasie pełni zamieniają się w potwory albo inne psopodobne, a byłam z Odżem w czasie pełni na spacerze z Iskrą- dodałam znowu szepcząc, a Iskra to mój pies.- Jak to wytłumaczysz?!
Myślałam, że teraz powie, że to żart i zacznie się śmiać, ale zamiast tego była śmiertelnie poważna, a głupoty czy bezmyślności nie można jej zarzucić. Po jej oczach widzę, że nie kłamie, ale jak to wszystko wytłumacz?!
- No wiesz... będzie ciężko, ale spróbuję, rodzice kiedyś opowiadali mi i mojemu bratu historię naszej rodziny, ale nie wiem ile pamiętam, więc... wilkołaki żyją między ludźmi od pokoleń, ale jakoś nie zapamiętałam skąd się wzięliśmy, po pierwsze nie zamieniamy się każdej pełni czy coś w tym stylu, ale dzieci w ogóle się nie zmieniają do pewnego momentu, po drugie nie psopodobne, a to w co chcemy się akurat zamienić, co u młodszych zawsze wychodzi jako mały piesek, więc jak zacznę się zmieniać to do ciebie przyjdę z kartką w pysku... i gadając, bo umiejętności mowy mi to nie zabiera zmienia się tylko mój wygląd... więc
- Czekaj, czekaj- przerwałam jej szybko póki pamiętałam- mieszkacie między nami i zmieniacie wygląd, to już zrozumiałam, ale od kiedy się zmieniacie i w jakich okolicznościach skoro nie każdej pełni... i w co się zmieniacie poza psami i wilkami?- miałam ochotę krzyczeć, bo moje pojmowanie świata właśnie zniknęło- A właśnie, czy są jakieś inne stworzenia typu wampiry, wróżki, czarownice lub inne tym podobne?
- Dałabyś mi najpierw dokończyć, a więc tak... zaczynamy się zmieniać w wieku około13 lat czyli mi jeszcze sporo do tego czasu zostało, chociaż bywają wyjątki, a zmieniamy się w czasie swoich urodzin, nikt nie wie czemu, ale cóż, dalej... w czasie niektórych pełni czyli gdzieś tak co druga lub trzecia, kiedy mamy zbyt silne emocje nad którymi nie możemy zapanować, wy krzyczycie, a my zmieniamy się w psy,- mówiąc to uśmiechnęła się szeroko- ale zmieniamy się równie w wilki tak jak powiedziałaś, czasem niedźwiedzie, dlatego nie wiem też czemu nazywają nas wilkołakami, a nawet niektórzy umieją się ze wściekłości zmienić w innego człowieka, zmieniamy wyłącznie wygląd i czasem upodobania, nic poza tym... ech, nie spodziewałam się, że zadasz tyle pytań, ale cóż jak trzeba to trzeba, no więc co jeszcze chciałaś wiedzieć?- zapytała, bo chyba się zgubiła w pytaniach na które odpowiedziała, a na które nie, chociaż nadal szeptałyśmy i wiedziałam, że tak trzeba miałam ochotę krzyczeć i uciekać, ale już znałam Martine, więc się jej nie bałam.
- Zapomniałaś mi powiedzieć czy istnieją inne baśniowe lub legendarne stworzenia jak wampiry, czarownice, wróżki itd.- odpowiedziałam, zanim się rozmyśliła.
- A no tak, ale nie nazywaj nas istotami jakbyśmy byli z kosmosu czy innego wymiaru, wszyscy jesteśmy tacy jak wy... ludzie- powiedziała z dozą ironii w głosie.
- A więc jak mam was nazywać?
___________________________________________________________
Tym tajemniczym akcentem kończymy drugi rozdział, zapraszam do komentowania i nawet wytykania błędów