- Nazywaj nas legendarnymi- uśmiechnęła się "od ucha do ucha"- w końcu ludzie znają nas tylko z legend, więc chyba pasuje.
- Pasuje idealnie- razem się uśmiechnęłyśmy- no prawie...- a potem zaczęłyśmy się śmiać.
Z jakiegoś powodu nigdy nie umiałyśmy zachować powagi, a kończyłyśmy nasze rozmowy zawsze wybuchami śmiechu. Jak widać nawet przy tak ważnym temacie, bez tego się nie obejdzie.
- Muszę już biec, bo dostanę szlaban- krzycząc to już wbiegała na górkę i chwilę później zniknęła mi z oczu. Pewnie pobiegła tak jak Odżo do domu na obiad. W każdym razie muszę sobie poukładać w głowie, wszystko co usłyszałam. Powiedziałam mamie, że wrócę po godzinie, a zapomniałam zegarka, więc nie wiem ile minęło. Mam nadzieję, że nie zauważy ewentualnego spóźnienia. Wróciłam szybko do domu i bezszelestnie weszłam do wiatrołapu, a potem z niego w korytarz koło salonu starając się być niesłyszalna w ciężkich butach i chyba się udało, bo mama nawet nie spojrzała na mnie z kuchni. Prędko zdjęłam buty i schowałam do szafy, nadal będąc niezauważoną.W końcu wyglądałam normalnie, więc poszłam, a właściwie podkradłam się do mamy, bo bez butów chodzę naturalnie zbyt cicho, nawet nie starając się.
- Cześć mamo, pomóc Ci w czymś?- zapytała centralnie zza jej pleców.
- Ooo... nie zauważyłam Cię, tak, zrób sałatę- a chodziło oczywiście bym poszła do ogródka po sałatę, pokroiła ją i przyprawiła, ale nienawidzę tego robić, ale już nie było odwrotu, trzeba posiekać tę sałatę. (No cóż, taki pech- wtrącenie autorki) Ociągając się zrobiłam co kazała, ale nie obyło się bez komentarza typu "przestań się z tym bawić". Gdy skończyłam szybko rzuciłam pytanie "Czy w czymś jeszcze pomóc?".
-Nie Ario... muszę tylko dosmażyć kotlety- i wymieniała tak jeszcze z 10 minut, więc pominiemy to trochę- ale zanieś jeszcze tam koszyk do piwnicy, a gdy skończę robić obiad to Cię zawołam.
Słysząc to szybko pobiegłam odnieść ten koszyk i już zniknęłam w swoim niewysokim pokoju na strychu. Zawsze chciałam mieć łóżko piętrowe albo pokój na strychu, a padło akurat na to drugie, bo Babcia przeprowadzając się do nas, zabrała mój pokój, a ja przeniosłam się na strych, ponieważ Babci kondycja pozostawiała wiele do życzenia, więc wspinać się na strych nie mogła. Za to strych przydzielono najmłodszej osobie w rodzinie, a za razem jedynej dziewczynie, bo nawet wśród kuzynostwa ze wszystkich stron nie było żadnej. Między innymi dlatego zawsze czułam się nieco wyjątkowa i taka chciałam zostać... dziwna i wyjątkowa oraz zakręcona w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Na szczęście albo niestety wszystko miało się niedługo zmienić...
___________________________
Mam nadzieję, że się podobało, mimo błędów... jeśli ktoś chce niech napisze co źle zrobiłam i przyjmę tę krytyke nawet chętnie oraz jeśli macie pomysł co może się zmienić...
Mój Świat Opowiadań
To świat moich opowiadań, wyobraźni i pomysłów. Mam nadzieję, że was do niego wciągnę...
wtorek, 26 kwietnia 2016
"Szkoła tajemnic" - Rozdział 3
niedziela, 17 kwietnia 2016
Przepraszam... bardzo
Przepraszam, niestety mam egzaminy i się do nich przygotowuję, a i tak mnie od nich wszystko odciąga, ale za tydzień będzie już dawno po. Na sobotę postaram się napisać kolejny, trzeci rozdział. Jeśli jeszcze ktokolwiek tu zagląda to serdecznie zapraszam do wejścia w poniedziałek za tydzień i jeśli ktoś ma prośby o jakieś one-shoty albo cokolwiek innego to się polecam :)
Proszę również o komentowanie i bardzo chętnie przeczytam krytykę na temat tego bloga (mającą jakieś podstawy, oczywiście). Postaram się również zmienić wszystko tak by było łatwo się tu zorientować i chciało się tu wracać.
Proszę również o komentowanie i bardzo chętnie przeczytam krytykę na temat tego bloga (mającą jakieś podstawy, oczywiście). Postaram się również zmienić wszystko tak by było łatwo się tu zorientować i chciało się tu wracać.
Jeszcze raz przepraszam za
nie wstawianie rozdziałów
piątek, 26 lutego 2016
"Szkoła Tajemnic" - Rozdział 2
Rozdział 2
Gdy Odżo poszedł na obiad, a Michael powiedział, że jest nudno bez niego i również pożegnał nas i poszedł do domu. Akurat chwilę później na balkonie pokazała się mama Oli wołając ją na obiad i dodając, że są schabowe... w końcu zostałam sam na sam z Mirtiną i byłam naprawdę ciekawa tajemnicy, którą chciała mi powierzyć mimo, że to mogły być jakieś głupoty, koniec końców jest jeszcze dzieckiem młodszym ode mnie o 5 lat, ale i tak byłam piekielnie ciekawa tego co miała zamiar mi powiedzieć.- A więc... ta tajemnica jest dość dziwna- zaczęła trochę się zacinając, pewnie jestem pierwszą osobą, której to mówi- możesz mi nawet nie uwierzyć, ale... ja i moja rodzina jesteśmy wilkołakami- powiedziała szeptem, a ja miałam ochotę wybuchnąć śmiechem, ale nie wyglądało to na żart, więc tego nie zrobiłam.
- Jak to wilkołakami?- zapytałam również szeptem.Trochę mnie zszokowało to co usłyszałam, czy to w ogóle możliwe, przecież wilkołaki, wampiry itd. są postaciami z bajek, baśni lub legend, a nie ze zwykłego życia- Przecież wilkołaki to mityczne, wręcz bajkowe stworzenia i w czasie pełni zamieniają się w potwory albo inne psopodobne, a byłam z Odżem w czasie pełni na spacerze z Iskrą- dodałam znowu szepcząc, a Iskra to mój pies.- Jak to wytłumaczysz?!
Myślałam, że teraz powie, że to żart i zacznie się śmiać, ale zamiast tego była śmiertelnie poważna, a głupoty czy bezmyślności nie można jej zarzucić. Po jej oczach widzę, że nie kłamie, ale jak to wszystko wytłumacz?!
- No wiesz... będzie ciężko, ale spróbuję, rodzice kiedyś opowiadali mi i mojemu bratu historię naszej rodziny, ale nie wiem ile pamiętam, więc... wilkołaki żyją między ludźmi od pokoleń, ale jakoś nie zapamiętałam skąd się wzięliśmy, po pierwsze nie zamieniamy się każdej pełni czy coś w tym stylu, ale dzieci w ogóle się nie zmieniają do pewnego momentu, po drugie nie psopodobne, a to w co chcemy się akurat zamienić, co u młodszych zawsze wychodzi jako mały piesek, więc jak zacznę się zmieniać to do ciebie przyjdę z kartką w pysku... i gadając, bo umiejętności mowy mi to nie zabiera zmienia się tylko mój wygląd... więc
- Czekaj, czekaj- przerwałam jej szybko póki pamiętałam- mieszkacie między nami i zmieniacie wygląd, to już zrozumiałam, ale od kiedy się zmieniacie i w jakich okolicznościach skoro nie każdej pełni... i w co się zmieniacie poza psami i wilkami?- miałam ochotę krzyczeć, bo moje pojmowanie świata właśnie zniknęło- A właśnie, czy są jakieś inne stworzenia typu wampiry, wróżki, czarownice lub inne tym podobne?
- Dałabyś mi najpierw dokończyć, a więc tak... zaczynamy się zmieniać w wieku około13 lat czyli mi jeszcze sporo do tego czasu zostało, chociaż bywają wyjątki, a zmieniamy się w czasie swoich urodzin, nikt nie wie czemu, ale cóż, dalej... w czasie niektórych pełni czyli gdzieś tak co druga lub trzecia, kiedy mamy zbyt silne emocje nad którymi nie możemy zapanować, wy krzyczycie, a my zmieniamy się w psy,- mówiąc to uśmiechnęła się szeroko- ale zmieniamy się równie w wilki tak jak powiedziałaś, czasem niedźwiedzie, dlatego nie wiem też czemu nazywają nas wilkołakami, a nawet niektórzy umieją się ze wściekłości zmienić w innego człowieka, zmieniamy wyłącznie wygląd i czasem upodobania, nic poza tym... ech, nie spodziewałam się, że zadasz tyle pytań, ale cóż jak trzeba to trzeba, no więc co jeszcze chciałaś wiedzieć?- zapytała, bo chyba się zgubiła w pytaniach na które odpowiedziała, a na które nie, chociaż nadal szeptałyśmy i wiedziałam, że tak trzeba miałam ochotę krzyczeć i uciekać, ale już znałam Martine, więc się jej nie bałam.
- Zapomniałaś mi powiedzieć czy istnieją inne baśniowe lub legendarne stworzenia jak wampiry, czarownice, wróżki itd.- odpowiedziałam, zanim się rozmyśliła.
- A no tak, ale nie nazywaj nas istotami jakbyśmy byli z kosmosu czy innego wymiaru, wszyscy jesteśmy tacy jak wy... ludzie- powiedziała z dozą ironii w głosie.
- A więc jak mam was nazywać?
___________________________________________________________
Tym tajemniczym akcentem kończymy drugi rozdział, zapraszam do komentowania i nawet wytykania błędów
czwartek, 25 lutego 2016
"Szkoła Tajemnic" - Rodział 1
- Mamo, mamo, co się tam stało?- krzyczałam, ale nikt mi nie odpowiadał.Rozdział 1
Może ktoś się włamał do domu i coś zrobił mamie, muszę coś zrobić- ale po chwili usłyszałam, jak ktoś mi odpowiada.
- Wszystko dobrze młoda... mama tylko stłukła talerz- odpowiedział w końcu głos.
Kris przyjechał... szybko zbiegłam ze strychu, by przywitać brata.
- Kris, jak tam na studiach?- zapytałam i przytuliłam się do niego. Był on wysokim blondynem, aktualnie z bródką. Sięgałam mu do ramienia. To mój ulubiony brat i nim pozostanie.
- Niedługo będę miał obronę magisterki, a co tam u ciebie, młoda?- uśmiechnął się szeroko i mi położył rękę na głowę. Też się uśmiechnęłam, bo zawsze się cieszę gdy widzę go uśmiechniętego.
- Chyba już słyszałeś, że zmieniam szkołę... jutro idę do nowej szkoły w połowie drugiej klasy, ciekawe czy mnie zaakceptują.- Naprawdę się trochę tego boję, mam nadzieję, że znajdę przyjaciół, bo jeśli chodzi o naukę to i tak się tym nie muszę przejmować, nigdy się nie uczyłam i nie wiem czemu miałabym zacząć teraz...
- Nie przejmuj się tym młoda, nie będzie źle, a jakby co to do mnie zadzwoń. Tak czy inaczej czasem zadzwoń to pogadamy, a teraz mnie puść, muszę wziąć rzeczy z samochodu- tylko ciekawe gdzie znowu podziałam tę komórkę, bo bez niej raczej nie zadzwonię i tak nigdy mi nie jest potrzebna, teraz pewnie też nie będzie, bo znowu zostanę bez przyjaciół, znajomych, bo nikt i tak nie będzie chciał mnie, nawet poznać. Muszę się wreszcie przestać tym zadręczać.
- Poczekaj, pomogę Ci Kris'ie- krzyknęłam, gdy mój brat już szedł do samochodu stojącego przed domem. Szybko do niego podbiegłam i razem ponosiliśmy rzeczy do domu.Gdy skończyliśmy usłyszałam głosy dochodzące z podwórka, więc wyjrzałam przez okno, a tam zobaczyłam Olę, Michaela, Odża i Martine, ale ta pierwsza dwójka oczywiście się kłóciła.
- Mamo, mogę wyjść na podwórko na półtorej godziny- zapytałam szybko przed wyjściem.
- Tak, ale jak wrócisz to pomożesz mi z obiadem- odpowiedziała.
Szybko wybiegłam z domu i pobiegłam do Oli i Michaela, bo musiałam (znowu) uspokajać sytuację między nimi.
- Co się znowu stało?- zapytałam szybko
- Znowu nazwał mnie czarownicą!- odpowiedziała wściekła Ola i spiorunowała wzrokiem Michaela, który miał minę jakby nie rozumiał o co jej chodzi, chociaż tak pewnie było.
- Ola uspokój się, a ty Michael przestań ją tak nazywać i przeproś!- prawie krzyknęłam, bo miałam już dość takich sytuacji...
- Ale za co mam przepraszać, co jest złego w nazwaniu kogoś czarownicą...- On na pewno nic nie zrozumiał
- Może Oli się nie podoba, że tak ją nazywasz- może ukrywa że naprawdę jest czarownicą, chociaż w sumie, czarownice nie istnieją, więc to nie możliwe- Przeproś ją
- No dobra... przepraszam, ale nadal nie wiem co w tym złego- odrzekł znudzonym głosem z głupim uśmieszkiem na twarzy.
- No to co? Gramy w piłkę?- zapytał szybko Odżo, żeby zmienić temat. Niby najmłodszy z naszej piątki, a rozumie więcej niż ta kłócąca się dwójka razem wzięta.
- A właściwie Martine, czemu nazywasz swojego brata Odżo?- spytałam gdy grałyśmy w siatkówkę.
- Właściwie to nie wiem nazwałam go tak kiedyś, gdy byłam mała i się przyjęło. Wiesz... mam powiem sekret, ale zdradzę go tylko tobie i trochę później.- powiedziała i lekkim uśmiecham odbijając piłkę nad siatką- Powiem Ci go, gdy Odżo pójdzie do domu na obiad- dodała szeptem- czyli za jakieś 10 minut- uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
poniedziałek, 22 lutego 2016
Dzień myśli braterskiej
Wszyscy harcerze i harcerki powinni pamiętać, że jest dziś Dzień Myśli Braterskiej
Niektórzy pewnie o tym zapomnieli, a dla tych którzy nie wiedzieli, powiem tyle "Jesteście żółtodziobami nie harcerzami/ harcerkami", a z tej okazji powinniśmy pójść na mszę (chyba że ktoś jest jak ja i nie mógł lub nie zdążył) albo chociaż założyć mundur chociaż nie wszyscy go mają, w każdym razie musimy być silni, bo mogą na nas kiedyś polegać, a na naszym słowie powinno się polegać jak na Zawiszy, jeśli ktoś się ze mną nie zgadza to proszę napisać w komentarzu, chętnie takim udowodnię, że nigdy nie kłamię :) proszę czytać moje opowiadania (aktualnie tylko jedno), chyba, że komuś nie pasują, chętnie dla takich podejmę wyzwanie i napiszę specjalne opowiadanie tak by wszyscy mieli tu coś dla siebie, bo jak już napisałam (lub napisać zamierzałam) chcę was wszystkich wciągnąć w świat moich opowiadań... Serdecznie zapraszam
Niektórzy pewnie o tym zapomnieli, a dla tych którzy nie wiedzieli, powiem tyle "Jesteście żółtodziobami nie harcerzami/ harcerkami", a z tej okazji powinniśmy pójść na mszę (chyba że ktoś jest jak ja i nie mógł lub nie zdążył) albo chociaż założyć mundur chociaż nie wszyscy go mają, w każdym razie musimy być silni, bo mogą na nas kiedyś polegać, a na naszym słowie powinno się polegać jak na Zawiszy, jeśli ktoś się ze mną nie zgadza to proszę napisać w komentarzu, chętnie takim udowodnię, że nigdy nie kłamię :) proszę czytać moje opowiadania (aktualnie tylko jedno), chyba, że komuś nie pasują, chętnie dla takich podejmę wyzwanie i napiszę specjalne opowiadanie tak by wszyscy mieli tu coś dla siebie, bo jak już napisałam (lub napisać zamierzałam) chcę was wszystkich wciągnąć w świat moich opowiadań... Serdecznie zapraszam
sobota, 20 lutego 2016
"Szkoła Tajemnic" - prolog
Mam nadzieję, że wam się spodoba, mimo tego krótkiego tekstu, jedno mogę obiecać, rozdziały( a przynajmniej ich większość) będą dłuższe.
Mam nadzieję, że wam się spodoba, mimo tego krótkiego tekstu, jedno mogę obiecać, rozdziały( a przynajmniej ich większość) będą dłuższe.
Prolog
____________________________________________________________- Ario, spakowałaś fizykę?- Nie Mamo, ale zaraz to zrobię- odpowiedziałam ze swojego pokoju.- Tylko się pospiesz, bo zaraz będzie obiad, a potem jeszcze jedziemy kupić Ci mundurek do nowej szkoły.- Może w tej nowej szkole chociaż wszystko pójdzie dobrze, a nie od razu mnie wszyscy odrzucą. Moi rodzice uznali, że do tamtej się nie nadaję, a o tej usłyszeli, że jest "inna", wiec od jutra będę chodzić do Gimnazjum "Dla Każdego". Ciekawi mnie czy kosmitów gdyby istnieli, też by przyjęli. Boję się, że mnie uznają za takiego kosmitę. Gdy kończyłam pakować torbę, usłyszałam na parterze jakiś hałas.- Mamo, co tam się dzieje?!- krzyknęłam, lecz nie usłyszałam odpowiedzi.
Mam nadzieję, że wam się spodoba, mimo tego krótkiego tekstu, jedno mogę obiecać, rozdziały( a przynajmniej ich większość) będą dłuższe.
Zostawiam was deczko w niepewności ;)
czwartek, 18 lutego 2016
Witam :)
Witam wszystkich, którym się chciało tu wejść, właśnie utworzyłam nowego bloga, ponieważ na moim starym blogu niestety piszę co innego, ale tu mam zamiar wstawiać swoje opowiadania i historie, a starego bloga usuwam (jeśli się uda). Już mam pomysł na opowiadanie, proszę o komentarze i polecanie na mojej stronie własnych blogów, chętnie zajrzę. Jeszcze nie mam pomysłu na tytuł dla opowiadania, więc nic nie zdradzę przed wstawieniem prologu.
Mam nadzieję, że ten mój mały świat stanie się również i waszym.
Mam nadzieję, że ten mój mały świat stanie się również i waszym.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)